Menu
1 / 2
Aktualności /

HMŚ Glasgow24: Pia Skrzyszowska brązową medalistką w biegu na 60 metrów przez płotki

HMŚ Glasgow24: Pia Skrzyszowska brązową medalistką w biegu na 60 metrów przez płotki
HMŚ Glasgow24: Pia Skrzyszowska brązową medalistką w biegu na 60 metrów przez płotki HMŚ Glasgow24: Pia Skrzyszowska brązową medalistką w biegu na 60 metrów przez płotki

Świetny występ Pii Skrzyszowskiej podczas lekkoatletycznych halowych mistrzostw świata w Glasgow. Polka uzyskała czas 7.79 i wywalczyła brązowy medal w rywalizacji na dystansie 60 metrów przez płotki. – Moje dzisiejsze wyniki pokazują, że jestem w światowym topie – podkreślała po biegu Skrzyszowska.

W drodze po medal Skrzyszowska zaimponowała już w półfinale. Finiszowała wówczas druga za rekordzistką świata i wyrównała własny najlepszy wynik w karierze, czyli 7.78. W finale pobiegła niewiele wolniej -osiągnęła 7.79 i wywalczyła brązowy medal.

Pobiegłam dziś trzy najlepsze wyniki w sezonie. Nie wiem czy to był szczyt moich możliwości, ale na mistrzostwach świata biega się na miejsca. To mi dziś zdecydowanie wystarcza. Te wyniki są świetne. Pokazują, że jestem w topie światowym – powiedziała Skrzyszowska.

Na finiszu Polka wykonała typowy dla biegów płotkarskich rzut na metę.

Rok temu takim rzutem się kontuzjowałam. Teraz postanowiłam, że mogę nawet upaść. Ważny był medal, a ja czułam że jestem trzecia – przyznała Polka.

Dla Skrzyszowskiej medal mistrzostw świata to wypełnienie celu jaki postawiła sobie przed sezonem halowym.

Zapisałam sobie na początku roku, że chcę wywalczyć tutaj medal. Nie mam zatem sobie nic do zarzucenia. Bardzo mnie to co się stało satysfakcjonuje – podkreśliła podopieczna trenera Skrzyszowskiego, który prywatnie jest ojcem medalistki.

U progu kończącego się sezonu halowego Skrzyszowska mówiła także o tym, że ma w planach poprawienie rekordu Polski Zofii Bielczyk, który wynosi 7.77.

Dziś powtórzyłam dwa moje najlepsze wyniki z zeszłego roku, czyli 7.78 oraz 7.79. Widać, że ta setna mi nie służy. Ale jeśli mam biegać na tym poziomie i mieć medal mistrzostw świata to powiem tylko tyle, że pani Zofia Bielczyk może dalej cieszyć się ze swego rekordu – śmiała się Skrzyszowska. Generalnym sponsorem reprezentacji Polski jest Grupa ORLEN.

W finałowym biegu, który na trzecim miejscu zakończyła Skrzyszowska zwycięstwo rekordem świata 7.65 przypieczętowała Bahamka Devynne Charlton.

Biegałam z nią w tym roku w Madrycie. Tam była o 0.01 od rekordu świata. Przyznam jednak, że dziś nie zwracałam zupełnie uwagi na to co dzieje się dookoła. Najbardziej cieszył mnie mój wynik, ale wielkie brawa dla niej – zaznaczyła polska płotkarka.

Męska sztafeta 4 x 400 metrów, biegnąca w finale w składzie Maksymilian Szwed, Jan Wawrzkowicz, Daniel Sołtysiak, Mateusz Rzeźniczak zajęła w finale piąte miejsce. Polacy uzyskali czas 3:08.00, ale nie uniknęli naturalnych dla biegów rozstawnych w hali przepychanek i kontaktów z rywalami.

Dostaliśmy pierwszy tor w losowaniu. On nie był korzystny. Maks na pierwszej zmianie dał z siebie ile mógł. Widziałem jak przepychał się z Kenijczykiem przy bandzie. Ja odebrałem pałeczkę mniej więcej na równi z Kenijczykiem. Wtedy niespodziewanie zaczął napierać na moje plecy rywal. Walczyłem ile mogłem, potem tak samo Daniel i Mateusz – mówił po zejściu z bieżni Jan Wawrzkowicz.

Biało-czerwoni byli pod względem średniej wieku najmłodszą ekipą w sześciozespołowej stawce finalistów. 

Przyjechaliśmy tutaj naprawdę młodym składem. Myślę, że i tak daliśmy radę. Dużym osiągnięciem był już awans do finału. Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia więc myśleliśmy, że uda się wywalczyć ten medal. Natomiast miejmy nadzieję, że ten start jest dobrym prognostykiem przed latem. Już w maju na Bahamach będziemy przecież walczyć o kwalifikację olimpijską – przypomniał Mateusz Rzeźniczak.

Bez zaliczonej wysokości zakończył udział w mistrzostwach świata Piotr Lisek. Polski tyczkarz po nieudanym skoku na 5.50 najpierw przeniósł kolejne próby na 5.65, a w obliczu nieudanego skoku także na tej wysokości pozostawił sobie ostatnią szansę na 5.75. Niestety i ona zakończyła się niepowodzeniem.

Skoczenie 5.50 nie dałoby mi nic. Przyjechałem tutaj, aby walczyć z najlepszymi więc ryzykowałem. Przykro mi, że zawiodłem kibiców, rodzinę, siebie – podsumował występ w Glasgow doświadczony polski tyczkarz.

Reprezentacja Polski kończy mistrzostwa w Glasgow z dwoma medalami – srebrnym sprinterki Ewy Swobody oraz brązowym płotkarki Pii Skrzyszowskiej.

Kolejne halowe mistrzostwa świata odbędą się za rok w Nankinie. Będzie to impreza, która w tym chińskim mieście pierwotnie miała odbyć się już w 2020 roku, ale dwukrotnie była przenoszona na kolejne lata w związku z trwającą pandemią COVID-19. W marcu 2026 roku gospodarzem halowego czempionatu będą Kujawy i Pomorze – zawody odbędą się w doskonale znanej kibicom lekkoatletyki Arenie Toruń.

Glasgow, Maciej Jałoszyński / foto: Marek Biczyk

Powrót do listy

Więcej