Menu
1 / 0
Aktualności /

Oliwer Wdowik: zostałem obdarzony darem szybkiego biegania

Oliwer Wdowik: zostałem obdarzony darem szybkiego biegania

W sobotni wieczór jednym z najciekawszych momentów halowych mistrzostw Polski w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń był finał sprintu mężczyzn na 60 metrów, w którym triumfator Oliwer Wdowik uzyskał świetny czas 6.54. – Nie mam wielu talentów, ale zostałem obdarzony darem szybkiego biegania i staram się go pielęgnować, jak mogę – przyznaje sprinter Resovii Rzeszów.

Urodzony w 2002 roku Oliwer Wdowik pierwszy międzynarodowy sukces odniósł w 2019 roku – wywalczył wówczas dwa medale olimpijskiego festiwalu młodzieży Europy. Dwa lata później wraz z kolegami z reprezentacji Polski zdobył brązowy medal mistrzostw świata U20 w sztafecie 4 x 100 metrów, okraszając ten sukces dwukrotnym poprawieniem rekordu Europy juniorów w biegu rozstawnym. Na tych samych zawodach Wdowik został pierwszym Polakiem, który wystąpił w finale globalnego czempionatu juniorów w biegu na 100 metrów. W 2025 uzyskał w sprincie czas 10.10, zapewniając cenne punkty reprezentacji w trakcie drużynowych mistrzostw Europy. Sezon halowy 2026 przyniósł mu już dwukrotnie poprawienie rekordu życiowego w biegu na 60 metrów – 6.55 w Dortmundzie i znakomite 6.54, które w sobotni wieczór dało mu złoto halowych mistrzostw Polski.  

6.54, tylko 0.03 zabrakło do rekordu Polski Mariana Woronina z 1987 roku. Gdybyś dokończył ten bieg bez tej radości tuż przed metą, mógłbyś świętować poprawienie tego najlepszego wyniku w historii.

Tak, tak! Czułem się świetnie w tym biegu. Bardzo plastyczny, luźny. Jestem strasznie spokojny. Muszę też przyznać, że nie zakładałem, iż pobiegnę tutaj tak szybko, podczas mistrzostw Polski. Natomiast na dystansie czułem się fenomenalnie. Ten palec na końcu pewnie nie był potrzeby, ale to było w geście emocji, spontanicznie. To mój trzeci tytuł z rzędu na tej hali, chcę iść w ślady Remka Olszewskiego. On wygrywał mistrzostwo Polski w hali na 60 metrów przez siedem lat sezon po sezonie. Cieszę się, że wygrałem też taką wewnętrzną walkę z Dominkiem Kopciem. Fajnie. Przełamanie. Nie spodziewałem się czasu 6.54. To jest fenomenalny wynik, ale za trzy tygodnie będzie szybciej.

Kujawsko-Pomorska Arena Toruń zyskała jesienią nową nawierzchnię. Czy ta bieżnia jest rzeczywiście tak szybka, jak się mówiło?

Jest szybka. Jak człowiek jest przygotowany, dyspozycja jest dobra, to jak najbardziej oddaje. Ten tartan jest naprawdę fajny. Jest taki kleisty. Nie wiem jak to dobrze opisać, ale czuję się na nim bardzo dobrze. 

Czyli na mistrzostwach świata możemy spodziewać się z Twojej strony ataku na rekord Polski? Marian Woronin 6.51 pobiegł w 1987 roku podczas halowych mistrzostw Europy w Liévin, zatem ten wynik ma już całkiem długą brodę.

Mam w sobie taką świadomość w sobie, że to chyba ja jestem tym gościem, który to zrobi. Ta myśl towarzyszy mi cały czas. Chyba po to się urodziłem. Wydaje mi się, że nie mam jakoś dużo talentów i gdzieś tam zostałem obdarzony darem szybkiego biegania. Staram się, to pielęgnować jak mogę. Liczę, że będzie szybciej na mistrzostwach świata. Takie wyniki jak 6.54 pokazują mi, że jest gdzieś jeszcze delikatny zapas. Żałuję trochę pierwszego startu tutaj. Był odstrzelony falstart, a ja miałem świetną reakcję. Super trafiłem. Szkoda mi tego, dostaliśmy później mało czasu na odpoczynek. Tutaj był zapas, gdybym się lepiej zregenerował po tym pierwszym podejściu do startu.

Sezon halowy 2026 jest świetny w Twoim wykonaniu. To 6.54 jest kolejnym rekordem życiowym na 60 metrów, jaki podczas niego ustanowiłeś. Na jakie bieganie to może przełożyć się latem?

Mam wrażenie, że od mojego biegu na drużynowych mistrzostwach Europy w Madrycie, w czerwcu zeszłego roku, coś zaskoczyło. Znalazłem albo jestem bardzo bliski znalezienia takiego swojego optymalnego modelu biegu. Zrozumiałem, jak powinienem biegać na dystansie. Jak biegać szybko i jednocześnie luźno. To powoduje, że na tym dystansie odchodzę. Wydaje mi się, że jeżeli to zachowam i poprowadzę taką pracę do lata, to okolice 10 sekund są w moim zasięgu.

Ta rywalizacja z Dominkiem Kopciem, o której wspomniałeś, też nakręca? Jesteście w tym sezonie fajnym sprinterskim duetem.

Zdecydowanie. Spędziliśmy tutaj ostatni tydzień razem. Nakręcamy się wspólnie, tworzymy zgraną bandę. Także z myślą, docelowo, o sztafecie. Widać, że my z Dominkiem przodujemy w tej grupie, ale są chłopaki, które chcą nas gonić. Podnosimy ten poziom, a jednocześnie widać zmiany w polskim sprincie. Mam na myśli także osoby, które są na tych dalszych miejscach w tabelach, oni też biegają szybciej niż kiedyś.

Za Waszymi plecami jest też sporo ciekawej sprinterskiej młodzieży.

To też cieszy. Zobaczymy, jak ich zweryfikuje czas. Mocno im kibicuję. Mam nadzieję, że są mądrze prowadzeni, bo z tym też bywa różnie. Myślę, że dla takiego młodego zawodnika jak Szymon Dołęga sam udział w finale otwiera głowę. Sam pamiętam takie wydarzenia z mojej kariery.

Na koniec pytanie o zbliżające się wielkimi krokami halowe mistrzostwa świata. Jaki jest Twój cel na marcowy występ tutaj w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń?

Finał. Myślę, że finał to taki główny cel.

Toruń, Maciej Jałoszyński / foto: Łukasz Szeląg

Powrót do listy

Więcej