Aktualności

MŚ W MOSKWIE: Glanc 7., Lewandowski w finale

11-08-2013

Żaneta Glanc zajęła siódme miejsce w finałowym konkursie rzutu dyskiem podczas MŚ w Moskwie. W wieczornej sesji z dobrej strony pokazał się Marcin Lewandowski, który awansował do finałowego biegu na 800 m.

 

Lewandowski startował w I serii półfinałowej – jak się później okazało – najszybszej. Dość powiedzieć, że trzy najlepsze czasy tej rundy pochodziły właśnie z pierwszego półfinału. Wygrał Amerykanin Duane Solomon przed Abdulazizem Mohammedem i Lewandowskim. Polak uzyskał rezultat 1:44.56 (o 0.04 sekundy lepszy niż 2 lata temu w Daegu, kiedy też awansował do finału MŚ). Trzecie miejsce nie gwarantowało automatycznego awansu, więc nasz zawodnik musiał czekać na kolejne serie. W drugiej też niezłe rezultaty (zwycięzca Aman 1:44.71), ale trzecia, z udziałem Adama Kszczota – najwolniejsza (1:49.99). Kszczot przez pewien czas biegł na końcu stawki, później przesuwał się, jednak na ostatniej prostej nie dał już rady wskoczyć do pierwszej dwójki. Był czwarty z czasem 1:45.68 i odpadł z rywalizacji. – Na pewno dały o sobie znać braki w treningu, spowodowane kontuzją. Popełniłem też błąd taktyczny. Ale nie ma co teraz szukać wymówek. Nie wszedłem do finału i tyle – powiedział wyraźnie rozczarowany. Z kolei Lewandowski był bardzo ucieszony. To jego trzeci z rzędu finał MŚ (w 2009 roku był 8, w 2011 – 4). – Już od dawna mówiłem, że rok 2013 będzie dla mnie szczęśliwy, taj jak moja szczęśliwą liczbą jest… 13-stka. Ożeniłem się, wkrótce urodzi mi się córeczka, a finał mistrzostw świata jest… 13-stego sierpnia. Może to dobry znak. To z jakim czasem awansowałem nie ma znaczenia. We wtorek będzie nowy bieg, nowa taktyka. Może być szybko, ale nie wykluczone, że do złota wystarczy uzyskać wynik około 1:45.50 – powiedział Marcin.

Podobnie jak Lewandowski, również dyskobolka Żaneta Glanc była czwarta dwa lata temu w Daegu (tak samo w 2009 roku w Berlinie). Jednak w Moskwie zajęła odleglejsze, siódme miejsce. Wynik 62.90 to jej najlepszy rezultat w sezonie, ale rywalki rzucało dużo dalej. Wygrała Serbka Sandra Perković (67.80), przed Francuzką Meliną Robert-Michon, która ustanowiła rekord kraju (66.28). Żeby mieć medal trzeba było rzucić co najmniej 64.96. – Nie jestem zawiedziona, ale żałuję jednego rzutu, dalekiego, który spaliłam. Coś szwankowało, może w technice. Na pewno będę jeszcze walczyć, przygotowywać się, bo wierzę, że mogę jeszcze daleko rzucać – powiedziała.

Trudne warunki mieli chodziarze rywalizujący na dystansie 20 km. Gorąco i duszno – taka pogoda szybko dała się we znaki Dawidowi Tomali, który był zły na siebie, że nie dał rady ukończyć rywalizacji. – Jestem zawiedziony, bo przygotowywałem się do tego startu cały rok. Zawsze mam problemy z wysoką temperaturą, dziś znowu sobie z nią nie poradziłem, nogi odmówiły mi posłuszeństwa, byłem pospinany. Przyjechałem tu, żeby ustanowić rekord życiowy, ale rzeczywistość brutalnie zweryfikowała moje oczekiwania – stwierdził Dawid.

Bardziej doświadczony Rafał Augustyn też potwornie męczył się na dystansie, ale doszedł do mety, na 19. miejscu. – Liczyłem na wyższe miejsce, choć miałem dopiero 26. Wynik. Jednak moje nogi nie podołały temu. Specyfika tego wyścigu nie była dziś łatwa, ale wszyscy mieliśmy takie same warunki. Życzę powodzenia kolegom na 50 kilometrów, może pogoda będzie dla nich łaskawsza – powiedział nasz chodziarz.

W niedzielne popołudnie na Łużnikach nie powiodło się Annie Rogowskiej. Mistrzyni świata z 2009 roku, finalistka z 2011, rozpoczęła konkurs eliminacyjny tyczkarek o 4.45 i… a tej wysokości skończyła. Trzy nie zaliczone próby i brak awansu do finału. – Rozgrzewka wyglądała bardzo dobrze, ale w konkursie było niewesoło. Jest mi bardzo przykro, bo włożyłam w przygotowania bardzo dużo pracy. Niestety, tym razem przegrałam. Po ciężkich porażkach myślę o zakończeniu kariery, ale to nie jest czas na podejmowanie tak poważnych decyzji. Mam nadzieję, że poukładam wszystko do halowych mistrzostw świata w Sopocie – powiedziała Ania. Do finału awansowała m.in. Jelena Isinbajewa, która zapowiedziała, że po moskiewskich mistrzostwach zakończy karierę. – Bardzo jej kibicuję bo to wybitna zawodniczka, która wniosła dużo do damskiej tyczki – dodała Ania Rogowska.

Ciężkie chwile przeżywała tez w biegu na 10 000 m Karolina Jarzyńska. W tym roku ustanowiła na tym dystansie rekord Polski. – Widać jednak, co znaczy ten niesamowity jak na nasze warunki rezultat, w skali światowej, gdzie zawodniczki biegają znacznie szybciej – powiedziała (z wynikiem 31:42.51 byłaby w Moskwie dopiero 9). – Mimo wszystko cieszę się, że wystartowałam w mistrzostwach świata, nie każdy ma taką możliwość. To na pewno ogromne przeżycie. Patrząc na to, jaki poziom prezentują ciemnoskóre biegaczki, czasem człowiek zadaje sobie pytanie: czy warto tak ciężko pracować, tyle poświęcać. Ale odpowiedź jest oczywista: warto, chociażby po to, by przeżyć takie chwile jak na Łużnikach – dodała biegaczka, która zajęła 15. miejsce z czasem 32:54.15 (była zdublowana przez kilka zawodniczek, m.in. przez zwyciężczynię, Etiopkę Tirunesh Dibabę).

Wydarzeniem dnia był finał męskiej stumetrówki. Usain Bolt nie zawiódł – zdobył swój szósty złoty medal mistrzostw świata, ale nie był w stanie zbliżyć się do swojego rekordu globu. Uzyskał 9.77 i wyprzedził Amerykanina Justina Gatlina.

 

KOMPLET WYNIKÓW NA:

http://www.iaaf.org/competitions/iaaf-world-championships/14th-iaaf-world-championships-4873/timetable/byday

 

Copyright 2006-2010 by Polski Związek Lekkiej Atletyki
Wszelkie prawa zastrzeżone

strony internetowe Bielsko