Aktualności

100-lecie urodzin Wacława Gąssowskiego

01-09-2017

Wacław Gąssowski –

– człowiek, którego pamięci PZLA oddaje hołd w roku 2017



Od pewnego czasu Polski Związek Lekkiej Atletyki stara się uhonorować zasłużonych niegdysiejszych zawodników, trenerów, działaczy, nazywając dany rok np. rokiem Janusza Kusocińskiego. Rok 2017 jest zatem rokiem urodzonego przed stu laty Wacława Gąssowskiego, zarazem zawodnika, trenera i działacza. Dzień pierwszego września co najmniej dwukrotnie wpłynął na życie Wacława Gąssowskiego, tego dnia urodził się, niemal od razu pełen zapału do działania, ale niestety w 22 roku życia tak obiecującego zawodnika drastycznie przerwał jego świetnie zapowiadającą się karierę w wielkim wyczynie. Po zakończeniu II wojny światowej Wacław Gąssowski musiał radykalnie przeorganizować swoją pozycję w sporcie.

Przed wybuchem wojny – drugi w kraju za zdobywcą czwartego miejsca na Igrzyskach Olimpijskich w 1936 r. Kazimierzem Kucharskim, ale znacznie od niego szybszy w przedłużonym sprincie, nadto starający się udatnie pokonywać płotki – Wacław Gąssowski zdawał się być jednym z „czarnych koni” polskiej lekkoatletyki na IO 1940 w Helsinkach. Rzeczywiście, należało się spodziewać dużego postępu w roku olimpijskim od biegacza, który dotąd legitymował się już spektakularnymi wynikami: 48.3 sekundy na dystansie 400 m, 1:52.6 – 800 m i 56.2 – 400 m przez płotki. Zwłaszcza na płotkach rezerwy były ogromne. Różnica 7,9 sekundy. pomiędzy biegiem na płaskim dystansie i z płotkami drastycznie pomniejszona do poziomu trzech sekund mogła skutkować drugim Tisdallem. Mistrz olimpijski z 1932 r. Irlandczyk Robert Tisdall uzyskał w zwycięskim biegu 51.67 sekundy, przy rekordzie życiowym na 400 m 49.0! Po wojnie, po przekreśleniu przez los kariery zawodniczej, przez jedenaście lat – aż do tragicznej śmierci w dniu sódmego lipca 1959 r. na torze kolejowym na trasie z Brukseli do nadmorskiej Ostendy – niedawny zawodnik Gąssowski dał się poznać jako wysokiej klasy trener polskich, a następnie belgijskich średniodystansowców. Potwierdziła się tu podkreślana wielokrotnie przez Jana Mulaka zasada: „zawodnik, któremu nie dane było zdobyć najwyższe tytuły potrafi w formie rekompensaty wychować znakomitych następców, którzy często realizują jego marzenia”. W swoim zbyt krótkim życiu zdążył jeszcze sprawować funkcję wiceprezesa PZLA.

Urodzony w dniu 1.09.1917 r. w Warszawie (a może w Petersburgu?) w rodzinie inteligenckiej Wacław Gąssowski, najmłodsze lata spędził w Zosinie k. Grodna, w latach 1924-1931 był uczniem grodzieńskiej szkoły podstawowej, następnie w okresie 1931 (od 1 września, początku roku szkolnego!) – 1936 rydzyńskiego gimnazjum, od 1936 do wybuchu II wojny – słuchaczem Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie, po wyjściu z obozu jenieckiego – studentem w belgijskim Instytucie Wychowania Fizycznego w Louvain. Taka droga rozwojowa przy zdobywaniu wiedzy powinna skutkować ogromnym doświadczeniem pedagogicznym, organizatorskim i świadomością swojego powołania. Zwłaszcza, że jak podkreślał szkolny kolega z Rydzyny Karol Brzozowski „Wacek… był ambitny i władczy, szalenie wymagający od siebie i wszystkich innych, uparty w dążeniu do celu, nawet gdyby to miało trwać bardzo długo… Był też konfliktowy, totalnie zaangażowany bez względu na to, czy był to problem błahy, czy ważny...”

We wszystkich szkołach Wacław Gąssowskitrafiał na sprzyjające rozwojowi jego talentu sportowego (mając zaledwie kilka lat jeździł konno, biegał w terenie, a w zabawach z rówieśnikami wykazywał niemały talent i przewagę nad nimi) warunki. Przy czym droga do wielkiej lekkoatletyki zaczęła się dla Wacław w Rydzynie w 1934 r. Niewykluczone, że prowadzony przez dobrego nauczyciela wf Zbigniewa Zawrockiego wszechstronny sportowiec (czołowy koszykarz, siatkarz, kolarz, pingpongista i lekkoatleta) zdecydował poświęcić się „królowej sportu” pod wpływem niedawno zakończonych I Lekkoatletycznych Mistrzostw Europy w Turynie. Odczuł wówczas mocno nieoczekiwaną porażkę Janusza Kusocińskiego (obecnie przypada 110. rocznica urodzin tego mistrza!) w biegu na 5000 m z Francuzem Rogerem Rochardem.

Skutek takiej decyzji był piorunujący, Gąssowski jeszcze w tym samym roku uzyskał wysoce obiecujący czas 2:09.0 w biegu na 800 m, mieszcząc się w pierwszej 50 najlepszych w kraju. Dalszy rozwój biegacza wiąże się z jego krótkotrwałym, ale intensywnym pobytem w AZS Poznań, po ukończeniu Gimnazjum im. Sułkowskich w Rydzynie. Wyniki 23.4 na 200 m, 1:59.7 na 800 m i 58.2 na 400 m pł, uwieńczone zwycięstwem AZS nad Wartą w ogólnej punktacji mistrzostw okręgu, utorowały zawodnikowi drogę do statusu trenera państwowego, niegdysiejszego biegacza wysokiej klasy, niestety też nie do końca spełnionego wskutek dyskwalifikacji przez IAAF ‒ Stanisława Petkiewicza. Absolwent rydzyńskiego gimnazjum zapowiedział „Jadę na Olimpiadę” i na nią rzeczywiście pojechał, miał reprezentować Polskę w biegu na 400 m pł i w sztafecie 4x400 m.  Choroba uniemożliwiła start Gąssowskiemu, a szkoda, szczególnie w sztafecie, gdzie jego udział zamiast Antoniego Maszewskiego (rekordy  życiowe 49.8 – tuż po igrzyskach, wobec 50.3, odpowiednio) skutkowałby zapewne zakwalifikowaniem się naszej czwórki do finału IO w Berlinie (suma czasów bez Gąssowskiego równa wynikowi w eliminacjach 3:17.8, z nim – pół sekundy szybciej).

W okresie swojej bardzo krótkiej, nakierowanej na rewanż i sukces w Helsinkach, kariery zawodniczej zdobył sześć tytułów mistrza Polski (1937 – 800 m, 1938 – 400 m, 4x100 m, 4x200 m, sztafeta szwedzka i sztafeta olimpijska) na otwartym stadionie i jeden w hali (1937 – 3x800 m). Nadto dwa tytuły wicemistrza (1936 – 400 m pł i 1938 – 4x400 m), dwa brązowe medale (1936 – 4x400 m i 1938 – 3x1000 m) i piąte miejsce (1937 – 400 m pł). W siedmiu meczach międzypaństwowych zanotował 21 startów (sześć zwycięstw indywidualnych), nierzadko – od trzech do piąciu w jednym spotkaniu. Zwyciężając w dniu 21.08.1937 w biegu na 400 m w Warszawie w meczu z Niemcami pobił nie tylko obu zagranicznych rywali, ale również rekord Polski Klemensa Biniakowskiego czasem 48.3. Ten wynik dopiero w 1954 r. poprawił o 0.2 sekundy wyszkolony przez niego Gerard Mach. W ostatnich przed wojną Akademickich Mistrzostwach Świata rozgrywanych w Monako Gąssowski zdobył tytuł mistrzowski na 400 m (49.3). Co ciekawe, trzecie miejsce zajął wówczas inny przyszły wybitny trener polskich 400-metrowców Zygmunt Zabierzowski (50.1).

10 najlepszych wyników Wacława Gąssowskiego all-time kształtuje się następująco:

400 m    
48.3 1   21.08.37 Warszawa
49.2 2   18.06.38 Warszawa
49.2 1   09.08.38 Oslo
49.3 1   25.08.39 Monaco 
49.4 1   23.07.38 Warszawa
49.5 4   26.09.37 Budapest
49.5 3   10.07.38 Królewiec
49.6 1   13.08.37 Warszawa
49.6 1   08.06.39 Łódź
49.6 2e2   24.08.39 Monaco (50.1?)
49.7 1   15.05.38 Warszawa
49.7 1   16.07.39 Chorzów
49.7 2   02.08.39 Malmo
49.8 3   19.09.36 Warszawa
w sztafecie        
48.0 -   26.09.37 Budapest
800 m    
1:52.6 2   09.07.38 Królewiec
1:53.1 1   19.07.38 Berlin
1:53.8 1   17.05.39 Warszawa
1:54.0 1   25.09.37 Budapest
1:54.6 4   01.08.39 Malmo
1:54.9 1   08.08.38 Oslo
1:54.9 4   04.08.39 Kobenhavn
1:55.0 4   20.09.36 Warszawa
1:55.1 1   02.10.37 Warszawa
1:55.8 2   21.08.37 Warszawa
1:55.8 1   19.06.38 Warszawa
400 m pł    
56.2 3   22.08.37 Warszawa
57.1 2   29.06.38 Jarosław
57.7 4   23.05.37 Atinai
58.0 5   04.07.37 Chorzów
58.1 1   14.09.38 Lublin
58.2 1   13.06.36 Poznań (58.5?)
4x400 m    
3:23.2 2 Reprezentacja 19.06.38 Warszawa
   Wacław Gąssowski, Klemens Biniakowski, Jan Staniszewski, Kazimierz Kucharski
3:24.2 2 Reprezentacja 10.07.38 Królewiec
   Wacław Gąssowski, Kazimierz Kucharski, Kazimierz Drozdowski, Antoni Maszewski
3:25.4 2 Reprezentacja 22.08.37 Warszawa
   Tadeusz Śliwak, Wacław Gąssowski, Klemens Biniakowski, Kazimierz Kucharski
3:26.4 2 Orlęta Dęblin 24.07.38 Warszawa
   Mirosław Nowak, Tadeusz Martusiewicz, Władysław Makarewicz, Wacław Gąssowski
3:26.5 1 Repreezentacja 23.05.37 Atinai
   Tadeusz Śliwak, Antoni Maszewski, Wacław Gąssowski, Kazimierz Kucharski
3:32.2 1e Orlęta Dęblin 24.07.38 Warszawa
   Mirosław Nowak, Tadeusz Martusiewicz, Władysław Makarewicz, Wacław Gąssowski

Niestety starty powojenne w Belgii, choć przynosiły wyniki na średnim poziomie polskich biegaczy do wybuchu wojny, nie przyczyniły się istotnie do poprawy tego bilansu. Trudno byłoby oczekiwać jej od lotnika z OSL w Dęblinie Wacława Gąssowskiego, który najpierw w chwili wybuchu II wojny musiał się dosłownie przedzierać z Monako przez wiele granic do kraju, żeby wziąć czynny udział w trwającej już walce przeciwko najeźdźcy. Następnie walczył z bronią w ręku na lądzie w obronie Warszawy, później spędził cały okres okupacji w wielu obozach jenieckich (oflagach w Prenzlau, Colditz i Dossel) wielokrotnie przygotowując ucieczki stamtąd, samemu próbując bezskutecznie „wyrwać się na wolność”.

Po oswobodzeniu por. lotnictwa W. Gąssowski pozostawał od kwietnia 1945 do stycznia 1946 r. jeszcze jako oficer łącznikowy przy komendzie wojsk angielskich na terenie oswobodzonego obozu w Dossel. W końcu po wyzwoleniu z obozu „wylądował” w Belgii, gdzie ustawicznie walczył o powrót do wysokiej klasy wyników. Przegrał jednak z chorobami, wynikającymi z ogromnego wyniszczenia organizmu.

Pozostał jednak przy „królowej sportu” jako trener, o odpowiednim stażu i przygotowaniu. To właśnie 20-letni Wacław Gąssowski, który w związku z podjęciem nauki w Dęblinie jako zawodnik Legii Warszawa dobrze poznał metody treningowe i organizacyjne w wojsku, był inicjatorem zorganizowania sekcji lekkoatletycznej dęblińskich lotników – WKS „Orlęta” Dęblin. Już w następnym roku miały one „wysoki lot” podczas mistrzostw Polski, gdzie Gąssowski zdobył za swoje starty (mistrz na 400 m i w sztafecie 4x100 m, wicemistrz w sztafecie 4x400 m) nagrodę „Przeglądu Sportowego” dla najlepszego zawodnika MP. Nadto ze swoimi kolegami po mistrzostwach sztafetowych w 1938 r. (olimpijska i 3x1000 m – 28 sierpnia w Poznaniu oraz 4x200 m i szwedzka – 25 września w Krakowie) zdobył drużynowe mistrzostwo Polski w lekkoatletyce. Sukcesy te były rezultatem pracy Gąssowskiego, który „podciągnął swoich kolegów niesłychanie, mają oni dzisiaj najlepsze zmiany spośród wszystkich klubów polskich”. Umiejętności trenerskie i organizacyjne przejawiał por. Gąssowski także podczas pobytu w oflagach. Jeżeli do tego dodać uzyskane wykształcenie i dyplom w Instytucie WF w Louvain, to można stwierdzić, że po powrocie byłego zawodnika do kraju w październiku 1947 r. szkoleniowcy w polskiej lekkoatletyce otrzymali solidny zastrzyk kompetencji. Stąd zaraz Wacław Gąssowski wziął „z marszu” udział jako trener biegów średnich w wielomiesięcznym zgrupowaniu przedolimpijskim w Olsztynie dla kadry przygotowywanej do startu w IO 1948 w Londynie. „Wyrychtował” 400-metrowca Bogdana Lipskiego i 800-metrowca Leonarda Statkiewicza, ale do Londynu nie pojechali.

W następstwie słabego występu naszej reprezentacji na IO PZLA zdecydował się na twórczą pracę od podstaw. M.in. pod wpływem W. Gąssowskiego i Jana Mulaka obu znających dobrze język francuski zorganizowano specjalny kurs unifikacyjny dla trenerów i instruktorów z udziałem jako wykładowcy Maurice’a Baqueta, który jako trener państwowy już w pierwszych latach po I wojnie światowej zaszczepił u nas umiejętność „niezłego biegania średnich i długich dystansów, wierząc przy tym w wielkie możliwości naszych lekkoatletów”. Ten kurs unifikacyjny był bardzo zapładniający dla około czterdziestu uczestników, głównie kończących karierę zawodniczą, którzy niebawem podjęli prace szkoleniowe skutkujące powstaniem sławnego Wunderteamu.

Trudno oprzeć się dziwnemu wrażeniu, że udział i rola obu polskich trenerów (Gąssowskiego i Mulaka) w tym kursie stały się przyczyną narastających pomiędzy nimi z czasem zawodowych spięć. Mulak, którego trenerem był Antoni Cejzik – wychowanek Aleksandra Klumberga (prowadzącego Janusza Kusocińskiego) przed wybuchem II wojny ukończył pierwszy, a następnie drugi kurs instruktorski la. Stąd, gdy okoliczności uniemożliwiły mu działalność polityczną od roku 1948, mógł się całkowicie oddać szkoleniu przedłużonych średniodystansowców. Oczywista, że Gąssowski i Mulak, chociaż po ostatecznym uformowaniu poprzez zalecającego szwedzki fartlek Baqueta, rywalizowali na polu skuteczności swoich metod treningowych. Kto wie, czy nie stanęło to na przeszkodzie w 1956 r. wyjazdowi Stefana Lewandowskiego na IO do Melbourne.

W wyniku szeroko zakrojonej akcji szkoleniowej (bardzo mocno wspieranej przez Gąssowskiego jako wiceprezesa PZLA) niespodziewanie duża grupa lekkoatletów zakwalifikowała się na Igrzyska Olimpijskie 1952 r. w Helsinkach. Z grupy trenowanej przez Gąssowskiego: Edmund Potrzebowski, Roman Korban, S. Lewandowski i Mieczysław Długoborski (trzech z nich wybitnych później trenerów średniodystansowców). Najlepiej z nich wypadł Potrzebowski (piaty w półfinale 1500 m). Generalnie, wyniki całej reprezentacji lekkoatletycznej oceniono jako jeszcze gorsze niż cztery lata wcześniej w Londynie. Rzeczowej argumentacji trenerów nie uwzględniono i Wacław Gąssowski po Helsinkach został zwolniony ze stanowiska szefa wyszkolenia PZLA. Wyjechał na rok do Stalowej Woli, gdzie organizował od podstaw sekcję lekkoatletyki, ale jednocześnie brał udział w tzw. „Eksperymencie CRZZ”, prowadząc szkolenie na obozach Centralnej Rady Związków Zawodowych, póżniej już z Warszawy. Po udanym eksperymencie CRZZ (zwycięstwo lekkoatletyki z tej rady w MP 1954), niemal wszyscy jego twórcy wraz z Gąssowskim (biegi średnie) weszli w skład zespołu trenerów centralnego szkolenia PZLA. Polska myśl treningowa zaczęła zdobywać w świecie uznanie i w grudniu 1958 r. wygrywając konkurs na trenera państwowego kadry olimpijskiej Belgijsko-Królewskiej Ligi Lekkoatletycznej przeniósł się za granicę. W pewnym sensie nawiązując do tradycji swojego trenera Petkiewicza (szkolącego wówczas w Argentynie). Trudno jest obecnie wskazać, którego ze średniodystansowców belgijskich i jak przygotowywał do IO 1960 w Rzymie.

Bardzo dobre wykształcenie, znajomość języków angielskiego, francuskiego, niemieckiego i rosyjskiego, posiadanie wizji rozwoju lekkoatletyki, znajomość porządku wojskowego, dotychczasowe prace organizatorskie (m.in. w WKS Orlęta Dęblin) sprawiły, że Wacław Gąssowski został wiceprezesem PZLA w latach 1949-1953, łącząc niedługo z tym obowiązki przewodniczącego Rady Trenerów związku. W ramach prac działacza m.in. zestawił listę dwustu kandydatów na wyjazd do Helsinek, którzy w ramach obozów (pierwsza szkoła sportowa w Polsce) mieli realizować w ciągu roku praktycznie to, co wypracowali teoretycznie czołowi szkoleniowcy, wywodzący się z wcześniej wspomnianej czterdziestki. W okresie Wunderteamu często występował jako kierownik ekipy podczas teraz już zupełnie zapomnianych meczów międzypaństwowych, zagrzewając do walki jak na dowódcę przystało.

Komisja Statystyczna PZLA pragnie szczególnie podkreślić aspekt statystyczny działalności wiceprezesa związku ‒ trenera Wacława Gąssowskiego. To właśnie on na łamach katowickiego „Sportu” w 1949 r. zamieścił bardzo głębokie listy najlepszych w Polsce we wszystkich olimpijskich konkurencjach lekkoatletyki z podaniem klubów zawodników. Ustalił także normy postępu dla zawodników po rocznym obozowym przygotowaniu. Kto wie, czy nie od fascynacji tymi wszystkimi zestawieniami rozpoczął start w statystyce lekkoatletycznej red. Zygmunt Głuszek, pierwszy przyjęty z Polski członek ATFS (1953).

Wacław Gąssowski otrzymał w sporcie wiele wyróżnień i nagród. Oprócz tej za MP 1938 posiadał m.in. Złotą Honorową Odznakę PZLA (1957), Brązowy Krzyż Zasługi (1938), zdobył IV miejsce w plebiscycie na 10 najlepszych polskich sportowców (1937). Niestety nie zachowała się ta najpiękniejsza. Od 1960 do 2005 roku dla uczczenia pamięci wielkiego sportowca i wybitnego trenera oraz działacza lekkiej atletyki z inicjatywy Samorządu Robotniczego WSK-Mielec i Fabrycznego KS „Stal” przy poparciu PZLA odbywały się w Mielcu (raz w Rzeszowie), niedaleko Stalowej Woli Zawody Lekkoatletyczne Memoriału (biegi memoriałowe 400 i 800 m) im. Wacława Gąssowskiego. Startowała w nich wielokrotnie nasza czołówka, a niekiedy ciekawi uczestnicy z innych krajów: Amadou Gakou, Alioune Sow i Mamadou Sarr (wszyscy Senegal), Ahmed Issa (Czad), Paul Schmidt (RFN), Lubos Jostak, Marcel Lopuchovsky i Jan Steso (wszyscy CSRS), Lia Manoliu (Rumunia), Bela Bakosi (Węgry) oraz Marcel Gubkin i Michaił Popiel (obaj Białoruś). W 1962 r. zawitała i wystartowała zwycięsko na 60 m Stanisława Walasiewicz-Olson.

Rekordy Memoriału Wacława Gąssowskiego zostały takie:

Mężczyźni    
100 m    
10.32w Marcin Nowak 77 AZS-AWF Kraków 18.09.04
10.40 Marcin Nowak 77 Sparta Stalowa Wola 31.08.97
200 m    
20.83 Marcin Nowak 77 Sparta Stalowa Wola 31.08.97
20.83 Marcin Urbaś 76 AZS-AWF Kraków 31.08.97
20.83 Marcin Nowak 77 AZS-AWF Kraków 18.09.04
400 m    
46.91 Wojciech Lach 68 Zryw Toruń 01.09.88
800 m    
1:47.05 Piotr Piekarski 64 Zawisza Bydgoszcz 23.08.89
1500 m    
3:41.6 Witold Baran 39 Zawisza Bydgoszcz 24.09.67
3000 m     
8:10.08 Artur Błasiński 74 Radomiak Radom 31.08.97
5000 m    
14:07.05 Sławomir Kąpiński 66 Gwardia Olsztyn 30.05.93
10.000 m    
30:31.4 Ireneusz Dalecki 45 Lumel Zielona Góra 12.10.69
110 m pł    
13.91 Tomasz Nagórka 67 AZS Łódź 01.09.88
400 m pł    
52.5 Wiktor Prochomienko   ZSRR 11.08.76
3000 m z przeszkodami   
8:54.19 Mariusz Staniszewski 70 Budowlani Wałcz 05.09.92
Skok wzwyż    
2.24 Jarosław Kotewicz 69 Ziemia Iławska 29.05.94
2.24 Rolbert Kołodziejczyk 70 Stal Ostrów 29.05.94
Skok o tyczce        
5.25 Bogdan Markowski 46 Górnik Zabrze 04.09.77
Skok w dal    
7.86 Krzysztof Kaniecki 65 Śląsk Wrocław 01.09.88
7.86 Krzysztof Łuczak 75 AZS-AWF Biała Podlaska 12.09.98
Trójskok    
16.76 Eugeniusz Bedeniczuk 61 Jagiellonia Białystok 07.09.91
Pchnięcie kulą    
20.48 Helmut Krieger 58 Chemik Kędzierzyn 01.09.88
Rzut dyskiem    
60.78 Olgierd Stański 73 AZS-AWF Biała Podlaska 12.09.98 
Rzut młotem    
76.08 Michaił Popiel 66 BLR/Jagiellonia Białystok 30.05.93
Rzut oszczepem (stary typ)   
80.42 Janusz Sidło 33 Spójnia Warszawa 25.09.66
Rzut oszczepem (nowy typ)   
74.34 Rajmund Kółko 71 Górnik Polkowice 16.08.96
4x100 m    
42.2     Stal Mielec 30.08.64
  Zbigniew Żółkiewicz 35, Zdzisław Zając 39  
4x400 m    
3:25.1     Warszawa 17.09.61
  Stanisław Swatowski 34 Legia Warszawa, Bogusław Gierajewski 37 AZS Warszawa,
Tadeusz Kulikowski 33 Legia Warszawa, Janusz Anuszewski 36 Gwardia Warszawa
Chód 5000 m    
23:10.89  Lesław Prybyłko    Resovia Rzeszów  27.09.87 Rzeszów
Kobiety    
60 m    
8.6 Stanisława Walasiewicz-Olson 11 USA 30.09.62
8.6 Pomykała   Stal Mielec 30.09.62
100 m    
11.58 Agnieszka Siwek 62 Górnik Zabrze 01.09.88
200 m    
24.01 Urszula Jaros 56 Górnik Zabrze 23.08.89 
400 m    
55.42 Wioletta Wojtasik 73 AZS-AWF Warszawa 12.09.98
800 m    
2:07.96 Iwona Stasiuk 72 Żeglina Sieradz 31.08.97
1500 m    
4:22.15 Justyna Bąk 74 Znicz Biłgoraj 16.08.96
3000m    
9:31.34 Marzena Michalska 75 Wawel Kraków 31.08.97
80 m pł    
11.5 Halina Krzyżańska 37 LZS Mazowsze 16.09.61 
100 m pł    
13.68 Aneta Sosnowska 74 Skra Warszawa 16.08.96
200 m pł    
29.8 Ewa Kiczela 47 Bałtyk Gdynia 11.10.70
Skok wzwyż    
1.87 Katarzyna Waśniewska 67 AZS Gdańsk 07.09.91
1.87 Donata Jancewicz 69 SKLA Sopot 07.09.91
Skok w dal    
6.39 Barbara Wojnar 59 Resovia Rzeszów  
Trójskok    
13.12 Ilona Pazoła 69 Krokus Leszno 16.08.96
Pchnięcie kulą    
19.23 Krystyna Danilczyk 68 Jagiellonia Białystok 29.05.94
Rzut dyskiem    
63.40 Renata Katewicz 65 Start Łódź 30.05.93
Rzut młotem    
64.90 Katarzyna Kita 84 Agros Zamość 30.08.03 
Rzut oszczepem (stary typ)   
63.62 Genowefa Patla 62 AZS Warszawa 01.09.88
Pięciobój    
3710 Genowefa Kocoń 38 Wisłoka Dębica 16.10.60
  1.42-10.30-28.1-12.9-5.04      
Chód 3000 m     
14:18.58 Renata Rogóż 66 Tęcza Mielec 27.09.87 Rzeszów
Chód 5000 m    
23:13.87 Kazimiera Mróz-Mosio 64 Sokół Mielec 01.09.88
4x100 m    
43.20     Reprezentacja Polski 01.09.88
   Joanna Smolarek 65 Start Katowice, Jolanta Janota 64 Start Lublin,
Ewa Pisiewicz 62 Start Lublin, Agnieszka Siwek 62 Górnik Zabrze 

Stefan Pietkiewicz
Andrzej Socha - statystyka

 

 

 

 

 

 

Copyright 2006-2010 by Polski Związek Lekkiej Atletyki
Wszelkie prawa zastrzeżone

strony internetowe Bielsko